Jeśli my nie wpłyniemy na rzeczywistość, to ona wpłynie na nas. Niekoniecznie pozytywnie…

Autor lojalnie uprzedza, że: 1. - nie ma zamiaru nikogo obrazić, ale też nie ukrywa własnych poglądów ; 2. - lubi dyskutować, ale tylko z tymi adwersarzami, którzy używają ciekawych argumentów, a nie banalnych wyzwisk; 3. - nie usprawiedliwia częstej w internecie pogardy dla ortografii, gramatyki i pięknych tradycji języka polskiego. Dlatego nie odpisuje ludziom, którzy podpisują się z małej litery, piszą "poszłem" zamiast "poszedłem", piszą (jak pewna pani poseł) "wziąść" zamiast "wziąć" i pytają "kumasz bazę, men?" Ale za to na pewno odpisze komuś, kto umie prawidłowo użyć słowa "zaś", docenia interpunkcję i nie brzydzą go akapity.

Tłumaczę – skąd ten blog

Koncern PolskaPress (może piszą się inaczej – jest mi to całkowicie obojętne), czyli wydawca „Głosu Wielkopolskiego” i „Życia Krotoszyna”, bez podania powodu zwolnił z pracy mojego przyjaciela, red. Pawła W. Płócienniczaka. Wtedy postanowiłem – w geście koleżeńskiej solidarności – przestać pisać felietony dla lokalnej prasy powiatu krotoszyńskiego. Ale bardzo brakuje mi cotygodniowego pisania. Bywało, że po opublikowaniu któregoś mojego felietonu…

My chcemy BogaTENJPG

Widmo Dona Corleone

Są takie książki i takie filmy, do których można wracać dziesiątki razy, a i tak zawsze odkryje się w nich coś nowego. Takim arcydziełem jest np. „Ojciec Chrzestny” Mario Puzo, przez F.F. Coppolę przeniesiony z oskarową brawurą na ekran. W ostatnich dniach któraś ze stacji TV przypomniała tę perełkę. Znów ogarnęło mnie przerażenie: dlaczego nie jestem pewien własnych odczuć? Jak…

aaa Amelka ikona

Przyjemne z pożytecznym. Ba: z dobrym

W kwietniu tego roku pisałem o kolejnym czynie dobrej woli państwa Ilony i Pawła Galejów, właścicieli krotoszyńskiego lokalu „Krotoszyńskie Centrum Bilardowe BILA”. Państwo Galejowie mają nie tylko ambicję, by w swym klubie możliwie często gościć interesujących muzyków (szczególnie rockowych i bluesowych). Wstęp na te koncerty jest wolny, więc właściciele raczej do nich dokładają… Cóż, ludzie mają różne pasje. Niektórzy lubię…

Gówno pod podeszwą?

Środowe wydanie TVN-owskiej „Uwagi” zgromadziło zapewne przed telewizorami takie rzesze telewidzów z naszego powiatu, że nie nawet nie próbuję streszczać, o czym ten interwencyjny program mówił. Zresztą nie chcę pisać o tym pożałowania godnym incydencie, tylko o pewnych okolicznościach, przez które – moim zdaniem – on zaistniał. Błędy lekarzy zdarzały się, zdarzają się i zdarzać się będą w przyszłości. Lekarz…

zięba ikona

Zięba mnie to i parzy

O Jerzym Ziębie dowiedziałem się od mojego pacjenta jakieś dwa lata temu, w dość zabawnych okolicznościach. Rozmawialiśmy mianowicie o terapii tegoż właśnie chorego i w pewnym momencie nadmienił on od niechcenia: „O tym zresztą pisał Jerzy Zięba w swoich ‘Ukrytych terapiach’. Czytał pan, prawda?”. Przyznałem szczerze, że nie tylko nie czytałem „Ukrytych terapii”, ale w ogóle nawet nie słyszałem o…

Wielkie TAK, czy wielkie NIE

Jest takie mądre powiedzenie: „Może i los jest ślepy, ale za to pech ma doskonały wzrok…”. Czy PiS ma pecha? Z pozoru – nie. Najpierw te wybory wygrane dzięki głosom kilkunastu procent Polaków; ostatnio te superpozytywne wyniki sondaży; cały czas ta skłócona opozycja bez wyrazistego, charyzmatycznego lidera… A jednak mam wrażenie, że partia Kaczyńskiego jest jednym z najbardziej pechowych i…

Geszeft katolicki

Gdybym kiedykolwiek chciał otwierać jakiś mały biznes, to postawiłbym na spożywczy sklepik w jakiejś takiej okolicznej wiosce, w której podobnego sklepiku jeszcze nie ma (gdyż – o dziwo – są jeszcze w naszym powiecie takie wsie). Otworzyłbym mały, podręczny hadlowy geszeft; nie taki na super-zakupy (od tego są już markety). Ale taki jakby sklepik dla zapominalskich. Lub dla amatorów świeżego…

Benek na premiera – czyli Schetyna bluesa nie słucha…

Obserwuję, porównuję, oceniam… I czasami dochodzę do zaskakujących dla mnie samego wniosków. Ostatnio np. zastanawiałem się nad definicją pojęcia „lider”. Czy zdają sobie Państwo sprawę z tego, że być liderem pożądanym, wiarygodnym i akceptowanym oznacza w różnych środowiskach coś zupełnie innego? Czego innego wymaga się od lidera np. partii, a czego innego od lidera np. jakiejś subkultury. Tak sobie myślę:…

waga

Dobry bilans

Wielu moich znajomych i przyjaciół stresuje się wynikami kolejnych sondaży badających popularność partii politycznych. Że niby skąd biorą się dobre wyniki PiS, skoro w naszym środowisku wszyscy są przeciw. Że co z tego wyniknie dalej, na przykład w wyborach samorządowych. Że lud – przekupiony  janosikowym socjalem i zadowolony z perfidnych opowieści o wsłuchiwaniu się w głos suwerena – akceptuje demontaż…

bieda

Niestety – przeznaczenie

Wystarczyła trochę dłuższa zwłoka – i już dowiedziałem się, że zaniedbuję blog, bo nie piszę. Bronię się: to nieprawda.  Po prostu byłem na krótkim urlopie i założyłem sobie w jego trakcie, że nie zaglądam do Internetu. Ale – niestety – wróciłem… Nawet krótki, nawet tylko jesienny pobyt w Tatrach każdorazowo daje mi tzw. kopa. Może nawet nie w sensie fizycznym.…

dig

PiSepole inaczej – czyli wybieram Smoszew

Ponoć publiczność tegorocznego tzw. Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu zaczęła wychodzić, gdy w niedzielny wieczór na scenie pojawił się Jan Pietrzak. Dziwię się. To znaczy: że tak późno zaczęli wychodzić, temu się dziwię (aczkolwiek samo wychodzenie na widok Pietrzaka rozumiem – bo też nie toleruję ludzi estrady, w których przypadku nikt nie wie: czy już występują tylko za forsę i…